Deszcz leniwie bębnił o szyby, a w powietrzu unosił się zapach świeżo zaparzonej kawy. Lena otuliła się ciepłym swetrem i delikatnie rozwiązała kokardkę na niewielkim pudełku, które czekało na nią na stoliku. „Otwórz, pokochasz je” – napisał w liściku. Kiedy uniosła wieczko, jej oczy błysnęły z ciekawości.
Buteleczka była elegancka, smukła, a w jej wnętrzu zamknięto coś więcej niż tylko perfumy. Pierwsza mgiełka zapachu otuliła Lenę nutami słodkiej wanilii, przełamanej różanym akordem – intensywnym, ale jednocześnie subtelnym. Zamknęła oczy. I nagle… przeniosła się w czasie. Do chwili, gdy po raz pierwszy poczuła dotyk jego dłoni. Do wspomnień o długich rozmowach przy blasku świec i pocałunkach skradzionych między wersami książek.
